Szajbajk – czyli „Czy temu jegomościu w słusznym wieku wypada mieć internetową rower-szajbę?”

Z „dobrodziejstw” internetu korzystam niemalże od początków istnienia powszechnego dostępu w Polsce, czyli od roku 1996. Początkowo było biednie, oj biednie… Nie dość, że modem oferował mi zawrotny transfer 33,6 Kb/s, to istniejąca wtedy infrastruktura telekomunikacyjna często skutecznie go ograniczała. Do tego dochodziły pamięci masowe o dość skromnych rozmiarach, co w sumie sprawiało, że zasobami serwerów administrowano bardzo skrupulatnie, a i brano pod uwagę możliwości użytkowników dzielnie „wiszących” na liniach telefonicznych. Dlatego podstawą komunikacji społecznej Więcej …