Komentując Szajbajka… czyli trochę o sprzętomanii i „apgrejdach”, korbikach oraz trybikach.

Zerkając od czasu do czasu na „produkcje filmowe” kolegi Daniela od Szajbajków, niejednokrotnie mam ochotę coś tam od siebie dorzucić, albo – jeszcze lepiej – skrytykować. Bo co jak co, ale krytykanctwo to sport pierwsza klasa! ;) Tyle że w komentarzach pod filmami, a przede wszystkim w ich liczbie oraz nierzadko „wojnie” pomiędzy komentującymi, wszelkie uwagi mniej lub bardziej, ale jednak przepadną. A tutaj sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem… panem, władcą oraz zarządcą na mym Więcej …

Skoro jeden akordeon brzmi dramatycznie, to dwa muszą być istną tragedią. Albo odwrotnie. ;)

Dziś wpis króciutki, ale za to przesycony ogromną dawką kumoterstwa. Bo też kumotrowie są jego bohaterami, z czego jeden to już niemalże kumotrem szyszkownikiem mianowan. ;) Tak naprawdę chodzi o kolegów akordeonistów, którzy pod szyldem „Akoprojekt” grają przeróżne utwory, nie zawsze typowo akordeonowe. Niedawno, „spólnym wysiłkiem i tak dalej”, udało się próbkę tej ich działalności zarejestrować. Jeśli zobaczycie gdzieś tam sterczące mikrofony, to tak – moje ci one! I bez nich sztuka ta by się z Więcej …

Młodzież dzielimy na dobrą i ach tę dzisiejszą…

Już nie pamiętam który to skecz Kabaretu Potem Władysław Sikora zapowiadał w ten właśnie sposób. Taki „greps”, satyra na zwapniałych zgredów… bo kiedyś wszystko było lepsze – nie to, co teraz. A jednak… (jak rzekł szyszkownik Kilkujadek) Zacznę od tego, że całkiem niedawno w rozmowie z synem mojej kuzynki, człowiekiem „parę” lat ode mnie młodszym, przewinął nam się wątek ślubno-weselny. Znaczy z mojej strony weselny, a z jego – jako że przez jakiś czas dorabiał Więcej …

Krótko o właściwościach akustycznych „knajp”, a raczej ich braku.

Dziś, jak przystało na mnie – pierwszego mruka i mamrota w okolicy – wpis mocno narzekający. ;) Bowiem po „paru” latach grywania w przeróżnych miejscach doszedłem do wniosku, iż temat zjawisk akustycznych w pomieszczeniach zamkniętych nie dość, że właścicielom wszelkiej maści lokali nie jest do dzisiaj znany, to chyba nigdy już znany nie będzie, jak się go wielkim młotem do głowy nie wbije. ;) Zacznijmy od tego, że akustyka – obejmująca podzbiór zjawisk falowych – Więcej …

Tanio, szybko i solidnie – czyli rowerem w Bieszczady

Na początek wypada zagaić… W samym środku zimy „naszło mnie”, żeby wspomnieć o zeszłorocznym letnim wypadzie w Bieszczady. Można powiedzieć, że jest to z mojej strony działanie trochę spod szyldu „na te mrozy, na te śniegi kupcie se gorące cegły!” (jak to darł się na bazarze Francik Buła, sprzedając grzane na piecu cegły, którymi handlarze ratowali się przed odmrożeniami). I choć wobec nawału relacji z wypraw w najdalsze zakątki świata moje „bieszczadowanie rowerem” jest niczym, Więcej …

Szajbajk – czyli „Czy temu jegomościu w słusznym wieku wypada mieć internetową rower-szajbę?”

Z „dobrodziejstw” internetu korzystam niemalże od początków istnienia powszechnego dostępu w Polsce, czyli od roku 1996. Początkowo było biednie, oj biednie… Nie dość, że modem oferował mi zawrotny transfer 33,6 Kb/s, to istniejąca wtedy infrastruktura telekomunikacyjna często skutecznie go ograniczała. Do tego dochodziły pamięci masowe o dość skromnych rozmiarach, co w sumie sprawiało, że zasobami serwerów administrowano bardzo skrupulatnie, a i brano pod uwagę możliwości użytkowników dzielnie „wiszących” na liniach telefonicznych. Dlatego podstawą komunikacji społecznej Więcej …

Parostatek Drozdy, aranż Sztaby, luz Krawczyka

Z opowieści Tadeusza Drozdy – autora tekstu „Parostatku” – wynika, że piosenka ta powstała niejako przypadkiem. Ot, tak sobie napisał będąc jeszcze w Kabarecie Elita, parę razy ponoć została wykonana – z jakąś pierwotną melodią – i przepadła. Taka sezonowa efemeryda. Wsadził ją więc do teczki, w której trzymał inne swe „dzieła” stworzone na potrzeby działalności satyryczno-estradowej, i trzymał. Trochę na lepsze czasy, trochę na wszelki wypadek. Sam zresztą po latach przyznał, iż treść nie Więcej …